Słowa kluczowe
książka modlitwa film wzór drugi człowiek świadectwo sport wiersz przygoda przyroda silna wola| Templariusze. Miłość i krew |
|
Wpisany przez Łukasz Komorowski
Wtorek, 13 Kwiecień 2010 12:04
![]()
Pomyślałem, że to jeszcze jeden z tych filmów, które łatwo wpisują się w panującą obecnie tendencję zbyt prostej i jednostronnej oceny kwestii wypraw krzyżowych. Pomyślałem, że to kolejne wcielenie ducha Królestwa Niebieskiego, filmu, według mnie, tendencyjnego. Powątpiewałem szczególnie o tym, czy Skandynawowie jeszcze potrafią (zechcą?) nakręcić dobry film o chrześcijańskim średniowieczu. Potrafili i chcieli. Film Petera Flintha Templariusze. Miłość i krew to najlepsza produkcja z wyprawami krzyżowymi zdecydowanie więcej niż tylko w tle, jaki powstał w ostatnich dekadach. Nie tyle chodzi mi tutaj o wymagania sztuki kinematografii, co o wartości, jakie film ten ze sobą niesie. Z małymi wyjątkami krzyżowcy przedstawieni są przede wszystkim jako ludzie szlachetni, powodowani wiarą oraz ideałem obrony Jerozolimy i Ziemi Świętej przed zakusami muzułmańskiej rekonkwisty. Niewielu wśród nich oportunistów i cynicznych polityków, więcej za to prawdziwych rycerzy Chrystusa. Miła odmiana po wizji wypraw krzyżowych ukazanej choćby we wspomnianym już Królestwie Niebieskim. Wartość filmu upatruję w odwróceniu proporcji na korzyść tego wszystkiego, co dobre i szlachetne. Nie potrafię nie rozpatrywać go w kontekście dyskusji o istocie i dzisiejszej kondycji kultury europejskiej, jej stosunku do własnego dziedzictwa. Niemniej jednak dominującym motywem w filmie jest historia miłosna dwojga głównych postaci. Kochanków – Arna i Cecilię – na długie lata rozłączył niesprawiedliwy, motywowany politycznie werdykt hierarchów Kościoła. Oboje niesłusznemu wyrokowi poddają się i ciężką rozłąkę znoszą w pokorze, dzięki nadziei na powtórne spotkanie. Szczególnie budująca jest postawa Arna, odbywającego swą „pokutę” w służbie Zakonu Templariuszy. Wreszcie film nie ukazujący średniowiecznego chrześcijaństwa w postaci karykaturalnej! (choć piętnujący wypaczenia, pychę i polityczne uwikłania dostojników kościelnych.) A przy tym ciekawa historia. Dla wszystkich, którym średniowiecze w wydaniu skandynawskim kojarzy się tylko z epoką najazdów wikińskich film ten wydaje się szczególnie wart polecenia.
