Słowa kluczowe
książka modlitwa film wzór drugi człowiek świadectwo sport wiersz przygoda przyroda silna wola| Przyjaciele wojownicy |
|
John Eldredge w swojej słynnej książce Dzikie serce twierdzi, że na drodze ku pełni męskości potrzebujemy innych mężczyzn. Pisze "Nawet nie myślcie o wyruszaniu do bitwy samemu. Nawet nie próbujcie wyruszać w podróż do męskości bez choćby jednego przyjaciela u boku." Kobieta potrafi nas inspirować. Jest w stanie w nas, mężczyznach, coś obudzić. Ma jednak ograniczone możliwości. Mężczyzna wychowany wśród samych kobiet, który na dodatek otaczać się będzie li tylko kobietami, nie jest w stanie w pełni ukształtować siebie i dojrzeć jako mężczyzna.
Zastanów się, jak pamiętasz swojego ojca. Czy rozbudzał w Tobie odwagę i siłę? Czy pociągał Cię do poznawania świata, podejmowania ryzyka? Czy usłyszałeś od niego słowa: „Jesteś silny”, gdy jako nastolatek przestawiałeś szafę? Czy powiedział Ci „Niezły strzał – Ty to masz cela!”, gdy strzeliłeś zwycięskiego gola? Jeśli takich słów nie słyszy, młodzieniec wyrasta z niepewnością swojej siły. Wie, że teoretycznie jest mężczyzną, ale jakby nie dowierza, że faktycznie nim jest. I przez całe życie próbuje sobie to udowodnić. Przybiera różne pozy: macho, dresiarza, luzaka, profesjonalisty, intelektualisty. Być może jest agresywny. Wciąż jednak w głębi serca czuje, że czegoś mu brakuje.
Błędem byłoby szukać potwierdzenia swojej męskości u kobiety. Może powie Ci, że jesteś dobry w łóżku, że czuje się przy Tobie bezpiecznie, może nawet dostrzec w Tobie Twoją męską siłę - ale po pierwsze nie wtedy, gdy Twa siła jest głęboko zakopana, a po drugie - nie przekona Cię. Gdy mi żona mówi, że jestem silny, cieszę się, ale wiem, że nie jest kompetentna w tej materii. Ale gdy to samo powie nam drugi mężczyzna, którego szanujemy i podziwiamy za jego siłę, który stoczył niejedną walkę, by uratować swoje męskie serce przed gniciem lub śmiercią... to co innego. Jakiś czas temu jeden mężczyzna powiedział mi, że dziękuje Bogu za to, że spotkał na swej drodze takiego mężczyznę jak ja. Były to słowa, które miały wielką wagę. Ja, który borykam się ze słabościami, który nie wiem, czy moje wysiłki, by stawać się lepszym, przynoszą jakieś owoce, który widzę wciąż moje upadki, który wiedząc (na szczęście!), że jestem mężczyzną, nie potrafię w ostatnich miesiącach odnaleźć prawdziwej męskiej siły, po takich słowach zaczynam znów w siebie wierzyć. Przypominam sobie, że moje serce jest mężne, że niczego mi nie brakuje. Że mogę iść z podniesioną głową.
Po to potrzebni są nam inni mężczyźni. Rówieśnik nie przeprowadzi Twojej inicjacji, ale może wesprzeć cię, byś sam ją przeprowadził. Może pomóc Ci dostrzec w sobie siłę, byś mógł ją wyzwolić.
Eldredge pisze: „Potrzeba nam przyjaciół wojowników, u boku których moglibyśmy walczyć; kogoś, kto strzegłby naszych tyłów. (…) Kryzys męskości pojawia się dzisiaj, ponieważ znikła kultura wojownika i mężczyźni nie mają miejsca, gdzie mogliby uczyć się walczyć jak mężczyźni”. Problem dostrzega także Steve Biddulph w Męskości pisząc, że mężczyźni, skrywając przed innymi swoje rozterki, żyją tak naprawdę samotnie. Kościół oferuje wiele zaangażowań, gdzie można by spotkać się z Bogiem, mało jest jednak zebrań „Naprawdę Groźnych Mężczyzn”, jak nazywa je autor Dzikiego Serca. Kilka lat temu, gdy czytałem tą niewątpliwie wartościową lekturę, spostrzegłem, że nie mam wokół siebie mężczyzn. Rok później powstała w Toruniu grupa Lew Judy i... wszystko się zmieniło.
